Super. Jednocześnie niech zakażą sprzedaży w aptekach homeopatii!
@Indoctrine: Eeeeeeeeeeeeeee... no co ty :) To trochę jakbyś chciał legalizacji krzaczków które są ratunkiem nawet dla chorych na raka lub LSD i psylocybiny które są udowodnioną odpowiedzią na choroby neurodegeneracyjne. Chciałbyś żeby big pharma przestała sprzedawać? Miiiiśśśśśśku.... kto z kim do czego (⌐͡■͜ʖ͡■)
@Indoctrine: No nie, tyle to nie. Przecież homeopatia jest przebadana i zgodna z "konsensusem naukowym" XDDD znaczy tfu, miałem na myśli że produkowana przez koncerny to skoro kasa idzie do właściwego miejsca to po co to zmieniać
Tak na marginesie, ziołolecznictwo to normalna gałąź medycyny. Chcący leczyć się tymi metodami wcale nie muszą korzystać z usług szemranych uzdrowicieli. Trzeba pamiętać, że rośliny lecznicze mogą wchodzić w interakcje między sobą, z lekami syntetycznymi, a także powodować poważne działania niepożądane. Wątpię czy osoby niewykształcone akademicko w tym kierunku mają pełną wiedzę w temacie.
@Michasz1991: Ziołolecznictwo jest de facto protoplasta współczesnej farmaceutyki.
I szczerze jesli ktos się szykuje na gorsze czasy to powinien zainwestować w jakies dobre ksiązki o ziołolecznictwie lub się nauczyć co nie co na ten temat. Ta wiedza moze uratować zycie w sytuacji gdy nie będzie dostępu do lekarza czy porządnych leków.
"Nie możemy zakazać paramedycznych zabiegów, musimy dać wolność" - dawno niczego durniejszego nie słyszałem. To po co zakazujemy trujących dodatków do żywności? Niech ludzie mają wolność wyboru. Pieprzenie człowieka, który chce reklamować paramedycynę skrytą pod zielarstwem, albo ma dziwne przeświadczenie że wolność polega tylko na tym, żeby nikt Ci niczego nie zakazywał. Dodatkowo lex szarlatan nie zabrania ziołolecznictwa, a jedynie nie pozwala na nazywanie i promowanie tego lekami. Nadal możesz kupić rumianiek
Kurcze to takie krople żołądkowe to chyba też nie są lekiem? :D Bo są z mięty i innych ziółek. Wiele leków to ekstrakty roślin,
@mindy-moo: zależy od drogi formalnej na jaką sprzedawca się decyduje. Czasem ten sam produkt może być albo składnikiem diety, albo suplementem, albo lekiem. Wszystko zależy od tego na co sprzedający się zdecydował. Wiadomo, że "lek" wymaga ogromnych nakładów finansowych na badania i dopuszczenia, ale za to
I bardzo dobrze, że w końcu się wzięli za ten obszar. W sieci działa ogromna liczba ludzi, którzy nie mają żadnej wiedzy medycznej, nie kończyli żadnych szkół medycznych, a zajmują się leczeniem ludzi - również dzieci. Nie używają w stosunku do siebie określenia "lekarz", ale paradują w białych fartuchach, noszą stetoskopy i nie korygują ludzi, gdy ci nazywają ich "panie doktorze". Ich leczenie bazuje na homeopatii i ziołach. I o to bym
Ten papier oznacza, że ktoś ostatnie lata życia spędził ucząc się i szkoląc, a wiedza ta została potwierdzona egzaminami. To również lata praktyk pod okiem innych lekarzy. Twoje pojedyncze historie i złe doświadczenia z lekarzami nie są dowodem na to, że "medycyna akademicka” jest szarlatanerią. Błędy lekarskie niestety się zdarzają i powinny być surowo rozliczane, ale właśnie dlatego medycyna opiera się
Ale jakoś tak średnia dlugośc życia, oraz przeżywalność i wyleczalność większości chorób wzrosły dopiero gdy pojawiła się medycyna akademicka. Nikt nie broni nikomu pić ziół. Tylko jak masz nowotwór to idziesz do lekarza i dostajesz chemię, a nie pijesz napar z rumianku. Tak, medycyna ma problemy, lekarze bywają bezkarni, a problem faszerowania antybiotykami był duży, ale na szczęście się poprawia. To
@ProstyHuop: Taka krótka ma generalnie potwierdzone działanie prozdrowotne. Natomiast z takie jest tak że np. ograniczenie węglowodanów prawie do minimum w diecie może na część odmian raka pomóc, a na część wpłynąć odwrotnie. Kiedyś czytałem badania że np. dieta KETO (czyli takie trzymanie organizmu w stanie głodówkowym) przy raku płuc jest właśnie niewskazana.
Przecież nie chodzi o ziołolecznictwo, gdzie są przebadane substancje czynne i udowodnione działanie. Chodzi o ogromną masę ludzi leczących dzwiękami, wibracjami kryształami i do tego rekomendujących zażywanie niesprawdzonych proszków/pigułek - przy okazji odradzając tradycyjną medycynę.
Bardzo dobrze ze biorą się za żerujących na ludzkiej desperacji oszolomow i cwaniakow. Szkoda że tak jeszcze za "pomagających" w śledztwie "jasnowidzów" nie mogą się zabrać. Bo to obrzydliwe.
@ochucki: Ustawodawca dosłownie próbuje Cię uratować przed ludźmi którzy sprzedają Ci oszustow, którzy próbują zrobić Ci w wała. To tak jakbyś się oburzał, że wprowadzono większe kary dla "oszutów na wnuczka". Przecież ta starsza pani sama dała temu człowiekowi 20k do ręki, to po co kogokolwiek ścigać?
Komentarze (134)
najlepsze
@Indoctrine: Eeeeeeeeeeeeeee... no co ty :)
To trochę jakbyś chciał legalizacji krzaczków które są ratunkiem nawet dla chorych na raka lub LSD i psylocybiny które są udowodnioną odpowiedzią na choroby neurodegeneracyjne.
Chciałbyś żeby big pharma przestała sprzedawać? Miiiiśśśśśśku.... kto z kim do czego (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
Trzeba pamiętać, że rośliny lecznicze mogą wchodzić w interakcje między sobą, z lekami syntetycznymi, a także powodować poważne działania niepożądane. Wątpię czy osoby niewykształcone akademicko w tym kierunku mają pełną wiedzę w temacie.
I szczerze jesli ktos się szykuje na gorsze czasy to powinien zainwestować w jakies dobre ksiązki o ziołolecznictwie lub się nauczyć co nie co na ten temat. Ta wiedza moze uratować zycie w sytuacji gdy nie będzie dostępu do lekarza czy porządnych leków.
Dodatkowo lex szarlatan nie zabrania ziołolecznictwa, a jedynie nie pozwala na nazywanie i promowanie tego lekami. Nadal możesz kupić rumianiek
Kurcze to takie krople żołądkowe to chyba też nie są lekiem? :D Bo są z mięty i innych ziółek. Wiele leków to ekstrakty roślin,
Inny przykład to kolchicyna. Oto co na jej temat mówi
@mindy-moo: zależy od drogi formalnej na jaką sprzedawca się decyduje. Czasem ten sam produkt może być albo składnikiem diety, albo suplementem, albo lekiem. Wszystko zależy od tego na co sprzedający się zdecydował. Wiadomo, że "lek" wymaga ogromnych nakładów finansowych na badania i dopuszczenia, ale za to
W sieci działa ogromna liczba ludzi, którzy nie mają żadnej wiedzy medycznej, nie kończyli żadnych szkół medycznych, a zajmują się leczeniem ludzi - również dzieci. Nie używają w stosunku do siebie określenia "lekarz", ale paradują w białych fartuchach, noszą stetoskopy i nie korygują ludzi, gdy ci nazywają ich "panie doktorze". Ich leczenie bazuje na homeopatii i ziołach. I o to bym
Ten papier oznacza, że ktoś ostatnie lata życia spędził ucząc się i szkoląc, a wiedza ta została potwierdzona egzaminami. To również lata praktyk pod okiem innych lekarzy. Twoje pojedyncze historie i złe doświadczenia z lekarzami nie są dowodem na to, że "medycyna akademicka” jest szarlatanerią. Błędy lekarskie niestety się zdarzają i powinny być surowo rozliczane, ale właśnie dlatego medycyna opiera się
Ale jakoś tak średnia dlugośc życia, oraz przeżywalność i wyleczalność większości chorób wzrosły dopiero gdy pojawiła się medycyna akademicka. Nikt nie broni nikomu pić ziół. Tylko jak masz nowotwór to idziesz do lekarza i dostajesz chemię, a nie pijesz napar z rumianku.
Tak, medycyna ma problemy, lekarze bywają bezkarni, a problem faszerowania antybiotykami był duży, ale na szczęście się poprawia. To
Tutaj np. piszą że że może lepiej działać chemioterapia jak człowiek jest na głodówce
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12035504/
Ale rak rakowi nie równy... Ogólnie ziarno prawdy czy tam półprawda w tym może być, ale raczej głodówka nie jest lekiem samym w sobie
Kiedyś czytałem badania że np. dieta KETO (czyli takie trzymanie organizmu w stanie głodówkowym) przy raku płuc jest właśnie niewskazana.
Komentarz usunięty przez autora
hurr durr, państwo opiekuje się obywatelem!!! komunis XDDD